Przejdź do treści

Sziraz – miasto poetów i ogrodów

Sziraz znane jest bardziej jako miasto poetów i ogrodów. Urodził się tu i tworzył znany poeta Hafez. Jego wiersze w większości dotyczą tematyki miłosnej. W wieku dwudziestu jeden lat zobaczył piękną kobietę o imieniu  Shagh-e Nabat i jej  poświęcił swoje wiersze. Do dzisiaj w Sziraz przy grobie Hafeza zbierają się miłośnicy jego poezji i odczytują fragmenty jego liryki. Trzeba wiedzieć, że jest tam jeszcze kilka innych, wartych odwiedzenia atrakcji. Dlatego też drugi dzień pobytu w Sziraz poświęcamy na zwiedzenie słynnego Różowego Meczetu Nasir al Mulk (perska nazwa to Masjed-e Naseer ol Molk). Nie jest to stary meczet. Budowa trwała dwanaście lat od 1876 do 1888 roku. Obecnie meczet jest udostępniony turystom. Warto wybrać się tam wcześnie rano. Zobaczyć tam można rzadko spotykane w architekturze irańskiej witraże. W słoneczne dni efekt jest niesamowity, gdyż światło przechodzące przez nie tworzy na dywanach, kolumnach i mozaikach naściennych rewię kolorów, pośród których dominuje kolor różowy. Stąd nazwa – Różowy Meczet.

Feeria barw na mozaikach naściennych
Na dywanach i kolumnach zobaczyć można kalejdoskop pięknych barw

Magiczne miejsce.
Mozaika naścienna
Perskie dywany mienią się kolorami
Witraże w architekturze sakralnej islamu należą do rzadkości. W tym XIX wiecznym meczecie efekty są niesamowite
Mozaika na suficie meczetu
Dziedziniec meczetu

Otoczona przez irańskie uczennice odpowiadam na wiele pytań. Każda chce zamienić ze mną kilka słów

Miejsce magiczne, które trzeba koniecznie zobaczyć będąc w Sziraz. W Nasir poznajemy Farhada, pracownika meczetu, który pomaga mi w aktywowaniu karty sim. Po odczytaniu wiadomości w języku Farsi tłumaczy mi, że wystarczy doładować telefon. Daję mu więc riale o wartości pięciu złotych i idzie mi kupić doładowanie . Kwota starcza na cały dwutygodniowy pobyt w Iranie a nawet na telefon do Polski.

Fahrad odczytuje wiadomości tekstowe w Farsi i tłumaczy na język angielski

Blisko meczetu znajduje się słynny Vakil Bazar. Jest on usytuowany w historycznej części miasta a jego początki sięgają jedenastego wieku. Można tam odnaleźć stare łaźnie, karawanseraje a także kilka meczetów. Wchodząc do jednej z uliczek bazaru natykamy się na boczne wejście do Vakil Mosque. Postanawiamy jednak odnaleźć główne wejście do meczetu, co nie jest już takie proste. Gubimy się w uliczkach bazaru.

Gubimy się w uliczkach jedenastowiecznego Vakil Bazar
Złote uliczki blisko mauzoleum Shah Cheragh
Jedna z wystaw złotej uliczki

Widzimy kierunkowskazy, jednak nie możemy natrafić na wejście. Pomocny okazuje się sklepikarz, który zostawia swój sklep i prowadzi nas 150 metrów dalej przez plac budowy. Nie boi się zostawić sklepu bez opieki. Tu obowiązuje irański kodeks karny, oparty na surowym prawie szariatu, który za kradzież przewiduje amputacje palców w prawej dłoni. Na szczęście prawo to nie jest obecnie egzekwowane w tak brutalny sposób. Złodzieje często płacą grzywnę lub dostają karę więzienia, która w najlepszym przypadku zamieniana jest na prace społeczne. Iran nie jest taki zły, jak jest przedstawiany w mediach. Przekraczamy taśmy zabezpieczające, odgradzające przejście i stajemy na głównym placu a naszym oczom ukazuje się słynny Vakil Mosque. Sklepikarz szczęśliwy, że mógł wskazać nam drogę no i oczywiście zamienić z nami kilka słów po angielsku.

Główne wejście do Vakil Mosque. Tu spotykamy starszego pana, weterana wielu wojen

Trzy historie i Dizzi

Podziwiamy meczet z zewnątrz, kiedy przed nami staje ni stąd ni zowąd dziewięćdziesięcioletni mężczyzna, który zaczyna opowiadać nam trzy historie. Pierwsza historia związana jest z tym jak został postrzelony w walce z Rosjanami (pokazał nam bliznę na ręce). Druga historia dotyczyła niejako jego umiejętności lingwistycznych. Rzeczywiście po angielsku mówił dobrze. Chwalił się znajomością niemieckiego, rosyjskiego i włoskiego. Trzecia historia dotyczyła tego, jak doskonale zna miasto i co może nam pokazać, poza utartym szlakiem oczywiście. Po chwili zorientowałam się, że staruszek opowiada nam to samo z rzędu po raz trzeci. Czwarty raz już nie miałam ochoty oglądać jego blizny. Skoro tak dobrze zna Sziraz, to niech zaprowadzi nas do lokalnej restauracji z prawdziwym jedzeniem irańskim – myślę sobie.

W Iranie mężczyźni spędzają czas w herbaciarniach, rozmawiając i paląc fajki wodne. Kobiety w tym czasie zostają w domach, przyjmując przyjaciół i rodzinę

Proponuję mu, żeby pokazał nam miejsce, gdzie można zjeść tanio Dizzy. Mężczyzna zgadza się. W tym momencie zaczyna się bieg za dziarskim weteranem wojennym. Przemierzamy ulice Sziraz i po dziesięciu minutach marszo-biegu stajemy przed lokalną restauracją. Zza szyby widać samych mężczyzn palących fajki wodne. Wchodzimy do środka. Jestem ze swoim mężczyzną więc nie specjalnie zwracają na mnie uwagę. Siadamy przy stoliku a nasz przewodnik idzie zamówić nam Dizzy. Młody chłopak stawia przed nami szklanki z herbatą i cukiernicę z kostkami cukru. Wrzucam odruchowo jedną kostkę do szklanki i zaczynam rozglądać się za łyżeczką. Po raz kolejny zapomniałam o irańskiej etykiecie, zgodnie z którą kostkę należy położyć na języku i popijać herbatą, pozwalając jej rozpuścić się pomału w ustach.

Dizzy – chłopskie danie, to nie tylko nazwa dania ale również naczynia, w którym jest gotowane przez siedem godzin

Młoda obsługa, chłopak i dziewczyna zerkają na nas sponad lady, szepczą sobie coś do ucha i śmieją się. Kiedy łapię ich wzrokiem na przypatrywaniu się nam, znowu zaczynają się śmiać i chowają głowy. Wygląda na to, że jesteśmy dla nich nie lada atrakcją. Staruszek podchodzi do nas i mówi, że musimy czekać na Dizzy. Mam nadzieję, że nie będziemy oczekiwać na danie siedem godzin, gdyż przygotowanie oryginalnej potrawy zajmuje mniej więcej tyle czasu. Po dwudziestu minutach dostajemy nasze Dizzy. Ciekawskie oczy młodych znowu łypią na nas. Na szczęście jesteśmy przygotowani do podróży, tych kulinarnych również i wiemy jak się je Dizzy. Danie jest rzeczywiście bardzo syte i ma dużo kalorii. Potrawa ta była spożywana przez chłopów i miała im zapewnić uczucie sytości przez cały dzień ciężkiej pracy. Płacimy, w przeliczeniu na naszą walutę, około dwadzieścia pięć złotych. Jesteśmy zadowoleni i nasz przewodnik też, gdyż dostaje od nas drobną opłatę za swoje usługi przewodnickie.

Perska “Dolina Królów” i Persepolis

Będąc w Sziraz warto wybrać się do oddalonej niespełna siedemdziesiąt kilometrów od miasta doliny Zagros, w której znajdują się grobowce dynastii Achemenidów Naghsz – e Rustam. Zobaczyć tam można wykute w skale cztery grobowce w kształcie krzyża, w których pochowani byli perscy królowie. Dzisiaj komory grobowe są puste, gdyż zostały splądrowane w czasach Aleksandra Wielkiego. Niesamowite wrażenie robią ogromne ściany skalne ozdobione świetnie zachowanymi reliefami z IV i V wieku.

Droga do perskiej Doliny Królów
Świetnie zachowane reliefy naskalne

Trzynaście kilometrów od grobowców znajdują się wykopaliska archeologiczne słynnego miasta Persepolis, które było założone przez Dariusza I pod koniec VI wieku. Odkryte zostało w 1931 roku. Miasto w okresie swojej świetności pełniło funkcje reprezentacyjne i sakralne. To tutaj obchodzone były doroczne obchody perskiego Nowego Roku zwane Nouruz w dniu równonocy wiosennej.

To wspaniałe miasto istniało tylko 150 lat. W 330 r. p.n.e. zostało spalone przez Aleksandra Wielkiego.

Na wzgórzu, które pełniło funkcje ochronne miasta znajdują się dwa grobowce Artakserksesa II i Artakserksesa III, podobne do grobowców w Naghsz-e Rustam. Warto się tam wspiąć by zobaczyć ogrom pozostałości miasta.

Jeden z grobowców nad Persepolis

Pozostałości pałacu Dariusza I. Przedstawione na ścianie postacie, przedstawiciele wszystkich ludów z imperium Achemenidów, idą złożyć królowi dary.

W Sziraz byliśmy dwa i pół dnia. Chcąc zobaczyć meczet Nasir al Mulk i mauzoleum Shagh Cheragh (zobacz więcej w Sziraz – zderzenie dwóch kultur) dobrze jest mieć nocleg w centrum miasta, dlatego też wybraliśmy hostel Golshan. Po drugiej stronie ulicy znajduje się Różowy Meczet. Wizytę w meczecie zaplanowaliśmy na godzinę dziewiątą rano. Spędziliśmy tam dwie godziny robiąc zdjęcia i rozmawiając z ludźmi.

Piętnaście minut drogi od meczetu jest mauzoleum Shagh Cheragh idąc w stronę Vakil Bazar. Godzinę trwa zwiedzanie dziedzińca z przewodnikiem. Na koniec przewodnik zaprasza swoją grupę do biura, gdzie można napić się herbaty, poczytać broszury turystyczne, obejrzeć albumy i wystawę zdjęć. Przewodnicy nie wchodzą do mauzoleum z turystami. Jeżeli są wolni wolontariusze wtedy pojedyncze osoby mogą wejść do środka za zgodą przewodnika. Dzięki mojemu zaparciu i dzięki temu, że była wolna wolontariuszka Fatima udało mi się tam wejść. Wtedy umówiłam się z nią na drugą wizytę, tak żeby mój mąż też mógł zobaczyć wnętrze grobowca Króla Światła. Wewnątrz można robić zdjęcia tylko telefonem komórkowym ewentualnie małym aparatem. Nie można fotografować ludzi. W hostelu Golshan wykupiliśmy za 30$ wycieczkę do Persepolis i doliny Zagros z grobowcami perskich królów. Mieliśmy do dyspozycji samochód z kierowcą na pół dnia. Warto poświęcić czas na zwiedzenie historycznego bazaru Vakil, który jest jednym z piękniejszych bazarów w Iranie. Sziraz znajduje się w zielonej dolinie i słynie z pięknych ogrodów. Nie zobaczyliśmy ogrodów, gdyż styczeń nie jest najlepszą porą na ich zwiedzanie i nie spotkaliśmy poetów, ponieważ nie wystarczyło nam czasu. Dwie wizyty w mauzoleum okazały się niesamowitym przeżyciem dla nas i gdyby ktoś zaproponowałby mi dzisiaj odwiedziny grobu Hafeza czy mauzoleum, nie zastanawiałbym się długo – wybrałabym to drugie.

 

Reklama

Przeczytaj także...

Bądź pierwszym, który skomentuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *